Bo nikt nam nie wmówi… czyli jak Puszkowa z myślą się obudziła…

IMG_1890

I mamy nowy listopad…

Puszkowa nie cierpi listopadów. Nie tylko dlatego że to akurat jej miesiąc urodzinowy ( jakby nie można było w ładniejszym miesiącu się urodzić!) ale coraz bliżej do grudnia, a tego miesiąca akurat Puszkowa nie cierpi wyjątkowo! Atmosfera świąteczna kojarzy jej się z bombkami od 2 listopada, zezowatymi reniferami w niewoli grubego Mikołaja i radosnymi, świątecznymi pieśniami które przebojami były już w czasie świetlanej młodości Puszkowej… Jedyne pocieszenie że od 22 grudnia dzień zacznie się wydłużać ale do tego czasu daleko i można zdążyć się lekko załamać.

Znając swoje podejście do jesieni i ciągu dalszego Puszkowa z reguły pociesza się jakimiś ekstrawagancjami. To bratki w styczniu na parapetach posadzi, to w grudniu pomidory wysieje i wmawia im że to już pora, to za malowanie domu się weźmie, sama na wysokościach czyli drabinie. I dzisiaj też Puszkowa z myślą twórczą się obudziła…

Myśl dosyć nieznośna była. Obijała się w głowie na wpół obudzonej Puszkowej, nie dawała Puszkowej spokoju i w końcu zmusiła do wyczłapania się spod kołdry. Psy oczywiście ani drgnęły, gdyż myśl zaatakowała tylko Puszkową, przesunęły się tylko bardziej na środek łóżka nie dając szansy Puszkowej na powrót. I tak o 5.30 rano Puszkowa ( chcąc nie chcąc) zaczęła dzień. Z myślą…

A myśl właśnie rozwiązała problem który męczył Puszkowa od dni kilku: jak przechować palmy? Nie te, które rosną sobie na trawniku drugi rok i najwyraźniej mają się dobrze. Jedyne nie są! Puszkowa jako szalona palmiara w ramach naginania rzeczywistości do własnych potrzeb zaszalała w tym roku i obsadziła palmami każdy kawałek wolnego miejsca przed domem. Palmami ciepłolubnymi, tropikalnymi i dającej Puszkowej złudzenie że jeszcze chwilka, jeszcze jedno maleńkie ocieplenie klimatu i już raj na ziemi do Puszkowej dotrze. Nie dotarł! No… może huragany tylko dotarły…

Jak jest za oknem wiemy wszyscy. I palmom zimno się zrobiło… A tu zimniej tylko będzie! I CO TERAZ?!!!!!!!

A teraz jest MYŚL ! Myśl genialnie podpowiedziała że Puszkowa może spokojnie przechować palmy w psim pokoju czyli zabudowanej werandzie. Miejsca co prawda niewiele bo dwa wielkie psy trochę miejsca jednak zajmują ale można iść w pion! Ale jak? Trzeba znaleźć szafki, albo regały albo… coś… to coś poustawiać, palmy elegancko do donic, buziaka i niech czekają wraz z Puszkową na to ocieplenie klimatu. I najlepiej jakiegoś kosa za łapę uwiązać żeby ćwierkał już od teraz, hamaczek i mamy własne Karaiby :D

I jak myśl podpowiedziała tak Puszkowa za poszukiwania się zabrała.
Najpierw odkryła że nie ma wolnych szafek. Potem że regałów też nie ma. Potem odkryła regały na których stały pudełka z butami i stwierdziła że będę w sam raz. Te regały. Czyli buty WON! Potem głęboko zadumała się nad setną parą butów nie mogąc za diabły przypomnieć sobie powodu dla których te buty kupiła, potem zrobiła sobie kawkę, przeszukała internet pod kątem ” Minimalizm w życiu i przyrodzie”, stwierdziła że 8 par butów to jednak nie dla niej a potem do niej dotarło że regały trzeba pomalować żeby pasowały do angielskiej kolorystyki psiego pokoju. No i zaczął się problem…

Plan był: regały muszą być czarne tak jak ramki na obrazach w psim pokoju ( żeby nie było: to są obrazy roślin a nie hamburgerów i kiełbasek dla uprzyjemnienia psiego życia!). Czarna farba stała sobie w puszce od dłuższego czasu gdyż Puszkowa była wciąż na etapie: podbitka na czarno czy brązowo? No i farba okazała się jak znalazł. Na puszce dumny napis: ABSOLUTNA CZERŃ czyli idealnie! Do otwarcia puszki…

Do teraz nie wiemy co poeta miał na myśli nazywając szary kolor czernią. Puszkowa nawet chińską pałeczką merdała w puszce żeby tę absolutną czerń odnaleźć ale chyba zbyt głęboko była… Regały są więc szare a Puszkowa pierwszy raz w życiu poparła klasyka:
BO NIKT NAM NIE WMÓWI ŻE CZARNE TO CZARNE!

Puszkowa już teraz klasyka doskonale rozumie! Też na pewno coś malował :D

Miłego listopadowego ( jeśli to możliwe)! Wasz Futrzaty!

Puszkowa też się dołącza ale na razie zmywa z włosów farbę. I rąk. I nóg. I z podłogi. Szarą :D
A jutro za wykopywanie palm się bierzemy :D I zapolujemy na kosa!

23 Komentarze

  1. Mnie na ogół myślenie szkodzi. Puszkowej zaszkodziła farba. Ja nie mam roślin z którymi nie wiadomo co robić zimą. Za stara jestem na latanie z donicami. :)

  2. Zabieraniu się za robotę o tak nieludzkiej porze jednak nie dziwię się, bo jak coś mnie olśni to nie ma zmiłuj. Pomysł z palmiarnią przedni :-)
    Nazwy farb to prawdziwy kosmos, nie wiedziałam, że tyle odmian bieli może być, o innych kolorach nie wspominając…

    • Kocham poranki :) Im wcześniej tym lepiej. Latem najchętniej o 4 rano wstawałabym. Olśniewa mnie zawsze nad ranem, za to wieczorem nie bardzo pamiętam jak się nazywam :D
      Po dzisiejszym doświadczeniu wiem już że czerń absolutna to szarość :) Ciekawe kto te nazwy wymyśla :)

  3. Też mi kiedyś palma odbiła … w doniczce. Posadziłem jakąś pestkę, chyba figi, ale okazało się, że do góry nogami, więc trochę trwało zanim kiełek i korzonek zorientowały się gdzie jest góra, a gdzie dół. Gdy po kilku latach palmę musiałem przesadzić to ze zdziwieniem zobaczyłem jak „korzonek i kiełek zawiązały się na supełek”. Myślę, że do palm nasz klimat jeszcze nie dojrzał.

  4. Taki mamy klimat… że innego klasyka zacytuję :D Nie jest to mój klimat, niestety. Nie moja szerokość geograficzna. Chociaż nasz kraj geograficznie i przyrodniczo uwielbiam, a Wielkopolskę w szczególności.

    Figę właśnie też wniosłam do środka. Może wreszcie zaowocuje :) Miłego wieczoru!

  5. Widzę, że rewolucje się odbywają!
    No, no – kurcze, żeby i mnie listopad motywował do takich zmian ;)
    A co do palm i ich przechowywania – u nas na zimę siedzą w domu, a dopiero wiosną się je wynosi na dwór (choć jest to dość problematyczne, bo wraz z donicami są ciężkie jak jasna cholera ;))
    Pozdrawiam ciepło :)

    • Moje w grunt wkopane więc trzeba wykopać, przesadzić, chuchać, dmuchać żeby im się krzywda nie stała i wiosną znów do gruntu. Te, niestety, nie zimują. Ale szorstkowce i owszem :D
      Nie ma to jak śnieg ( przepraszam za wyraz ” śnieg”) na palmach! :D

  6. Widziałam kiedyś we Włoszech śnieg na palmach, ale był dzień albo dwa i już. Jak wynika z powyższego, Puszkowa jest bardzo pracowitą kobitą… no i silną… bo jednak palma to palma a nie jakiś krzaczorek, :)

    • Eeee.. palmy jeszcze takie wielkie nie sa :) Ale i tak już kilka latek mają i coraz więcej miejsca zajmują. Jak tylko pierwszy śnieg je obsypie, wstawię zdjecie. Trzymam kciuki żeby jednak śniegu NIE było :D

      Buziaki!

  7. No to odkryłam w Puszkowej bratnią duszę.
    Bo ja też się urodziłam w listopadzie. No więc też tego miesiąca nie lubię. Także z powodu tych ciemności i deszczowości.
    Nic to – nawet najpaskudniejszy listopad mija…
    :-) :-)

    • Witaj bratnia duszo!!!!
      Listopad jest niefajny! To raz. Grudzień jeszcze bardziej- to dwa! Kochajmy maj i czerwiec… tak szybko mijają :D

      No to wszystkiego urodzinowego!!!

  8. Od kiedy zakochałam się w wyspie zwanej Hvar, palmy też są bliskie memu sercu :) Najchętniej też bym obsadziła całe podwórko, ale…. ja już blisko gór jestem – zamarzną :(

  9. Puszkowa, pantha rei, więc listopad tez przepłynie. Ty masz takie dziwne pomysły jak ja kochana…
    No i kiedy maluję, też jestem cała kolorowa:)
    pozdrowienia dla całej gromady od Heni i nas wszystkich:)

    • Wczoraj też się pomalowałam. Cała i na zielono :) Pewnie poświadomie z listopadem walczę. A miałam tylko rybom wodę zmienić … Buziaki dla Was!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.