A zima trwa i trwa….

- Patrz durny kocie! Popatrz sobie co mamy za oknem!- powiedziała Puszkowa z ciężką pretensją w głosie.
Kulturalnie nie zareagowałem bo nic nie wiem o tym abym odpowiadał za pogodę. Jeśli nawet zostałem zaocznie mianowany na Kota Pogodowego, odbyło się to bez mojej wiedzy i zgody czyli sprawy nie ma. Ale Puszkowa nie odpuszczała.

- Otwórz wreszcie te zaspane oczy i cierp razem ze mną!!! Bo wywalę z deski do prasowania!!! Zobaczysz!

No nie!!!!! Na taką groźbę musiałem zareagować. W końcu nasza nowa, piękna deska stoi nad samym kaloryferem i lepszego miejsca nie mogłem sobie wymarzyć. Jedno oko musiałem więc otworzyć. Rzeczywiście! Za oknem było paskudnie!!! Biało, ślisko i mało zachęcająco. Już próbowałem oczy zamknąć na zasadzie ” co się zobaczy to już się nie odzobaczy” i trzeba szybko zapomnieć ale ta nie…. Musi bo się udusi. Na wspominki ją wzięło.

- A pamiętasz dwa lata temu? 31 stycznia bratki w skrzynki na parapety wsadzałam. Tak ciepło było. Taka zima była. A teraz co? Co? Ja się pytam!!!!

Wiem że Puszkowa zimy nie cierpi. Wszystko ją boli, łupie i wkurza. Ciągle jej zimno a sentyment do nart minął wraz z ilością potłuczeń tyłka. Na szczęście, w tym roku, jeszcze się nie przewróciła, nic sobie nie zwichnęła ani nie skręciła, nawet siniaków ma jakby mniej. Ale przy takiej perspektywie pogodowej szybko nadrobi.

A już miało być ciepło. prognozy mówiły o gwałtownej odwilży i ociepleniu, całe stada skowronków miały nadlatywać ze wszystkich kierunków a ilość ćwierkających i szczebioczących pierzaków miał przewyższyć liczbę papug w San Escobar. No i co? Sroki wyżerające psom resztki z misek, wrony i kruki, które na widok marznącej Puszkowej śmieją się z niej szyderczo. Śmieją się na wysokościach żeby w łeb od Puszkowej nie dostać co Puszkową jeszcze bardziej do szału doprowadza.

No i palmy nieszczęsne! Puszkowa te biedactwa kołderkami pookrywała, jakimiś kapturami ochronnymi, gdyby mogła do serca by je tuliła. Niby one mrozoodporne ale pewnie też tej naszej paskudnej zimy nie lubią. W żadnym razie nie chcę być w pobliżu gdy Puszkowa je wreszcie z kołderek odwinie. Pewnie każdy zwieje!!!

Na pocieszenie chciałbym Puszkowej przypomnieć że jutro, gdy się obudzi i zwlecze z mojego łóżka będzie już luty. I może z czystym sumieniem powiedzieć : W PRZYSZŁYM MIESIĄCU JUŻ WIOSNA. UDAŁO SIĘ! . Może jej się humor poprawi.

A jeśli chodzi o łóżko… Nie. Puszkowa nie śpi na desce do prasowania. Po prostu: wszystko w tym domu jest moje. Za wyjątkiem odkurzacza. Jakoś się nie lubimy…

I w tej ostatniej, styczniowej 2017 r. chwili: pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Wasz Futrzaty :D

Hej w Nowym Roku :D

Nie, nie balowałem tak długo. Chciałem się tylko przypomnieć i spływam dalej na łajzy. Wiecie: kochajmy śnieg tak szybko topnieje :D

Napiszę przy okazji co u nas tak wiec dzisiaj krótko :

- u mnie bez zmian, dalej jestem cudny, puszysty i zachwycajacy
- u Puszkowej bez zmian: z nosa leci, kości bolą, narzeka ciągle na pogodę, klimat i stan ogólny
- u Miśki bez zmian poza zwiększonym obwodem w talii, tyłka i wszędzie. Jak ktoś tylko je i śpi to tak ma :D
- staw zamarzł więc nie wiem co u ryb słychać

Reszta też bez zmian. Wszyscy czekają aż będzie ciepło, zielono i ćwierkająco.

Ja nie muszę czekać bo jestem zachwycający, cudny i puszysty a na śniegu wyglądam cudownie.

Buziaki w Nowym Roku!

Wasz, zawsze skromny, Futrzaty :D

Puszkowa podpowiada że już 1/3 zimy za nami i najgorsze minęło. Jak ma przestać narzekać to niech jej będzie :D