Puszkowość dwubiegunowa czyli: nie nadążam!

Nie! Nie zgadzam się!!!

Pamiętacie jak Puszkowa marudziła, narzekała, w depresję zimową wpadała? Jak zasypiała na stojąco i siedząco? Jak mogłem wtedy narzekać ? Co mi wtedy przeszkadzało?
Spokój miałem, nikt nic ode mnie nie chciał ,jak dobrze schowałem się w szafie to całymi dniami mogłem sobie spać zwalając winę za okłaczone czarne bluzki Puszkowej na Lilianę na przykład… Ona tez szara i też kocha spać w szafie… Nikt mi nie przeszkadzał, robiłem co chciałem i było fajnie. BYŁO!!! Jakby piorun strzelił…

Bo słońce się pokazało. Zimne ale jasne, takie wczesnowiosenne. Puszkowa otworzyła te swoje zmęczone użalaniem się nad sobą oczka, spojrzała w słońce i jakby kto silniczek nuklearny odpalił! Sam to widziałem! Jakby naraz baterie się naładowały i w Puszkową jak w Irobota życie wróciło! Wydawało mi się, że to opowiadanie Puszkowej że ona na baterie słoneczne działa jest jaką przenośnią a tu!

Najpierw z szafy mnie wywaliła. Darcie paszczy było straszliwe bo wydało się że wszystkie letnie bluzki Puszkowej ułożyliśmy sobie w mięciutkie i pachnące legowiska, okłaczyliśmy dokładnie żeby bardziej wygodnie i swojsko było i …no dobra. Lila sobie trochę kurczaka podprowadzonego z psiej miski do szafy schowała. Ojej, kobita jest to i zapasy zrobiła. I po co było się od razu drzeć?

Puszkowa dostała lekkiego szału, wszystko z szaf wywaliła i wzorem jakiejś książki o minimalizmie remanent zrobiła. Swoich ukochanych bluzek z Hard Rock Cafe oczywiście nie tknęła, bo jak!!! Zbiera je, każda musi być osobiście kupiona w firmowym sklepie HRC. Osobiście to znaczy że Puszkowa musi do tego sklepu dojechać lub dolecieć. Przed każdym wyjazdem sprawdza gdzie jest najbliższe HRC i Puszkowy ma przerąbane! Nie ma zmiłuj! Cóż to 200 kilometrów… Skoczy się na sekundkę, obiadek jakiś zje i koszulkę kupi. A „Hardroków” na całym świecie jest już 158 sztuk… Puszkowa ma koszulek dopiero 29…To jest wyzwanie! Tym bardziej że maniacy są wszędzie i Puszkowa nabijała się kiedyś z fana, który z zawiścią patrzył na jej koszulkę z napisem HRC Berlin :D A że sama zamordowałaby go za jego koszulkę z napisem HRC Honolulu wspomniała tylko mimochodem. Spotkali sie gdzieś tam w połowie świata czyli i on i ona mają daleko :D.

Dobra. Wracamy do nakręconej Puszkowej… Szafy wysprzątane, 90% ciuchów w kartonach, my wywaleni na tzw. świeże powietrze, bo zdrowo podobno a Puszkowa nadal na napędzie nuklearnym. Najchętniej ogrodem już by się zajęła bo roboty na pułk wojska ale wiosna tegoroczna parszywie i złośliwie wlecze się skądś tam i nie ma zamiaru łaskawie już dotrzeć. Puszkowa mówi że trochę ją rozumie … Podobno to polityczne było ale tylko Puszkowa wie co na myśli miała :D

Puszkowa postanowiła też wrócić do swojego, osobistego bloga podróżniczego. Myślała, myślała i wymyśliła że nie będzie on edukował i pouczał, statystyki i zarysy dziejów wszelakich ma gdzieś, będzie o tym co Puszkowa widziała i że może być fajnie! Że gdzieś tam zawsze jest wiosna co zresztą jest mottem Puszkowej. Byle jej się chciało pisać bo jak w trans kopania wpadnie …!

Puszkowa podpowiada że nowy wpis w następnym tygodniu będzie bo ona musi za następne szafy się zabrać a jak za dużo będę opowiadał to laptop mi zabierze. I że nie wierzy że kurczak w szafie był tylko Lili!!! No wiecie!!!

Wasz, obrażony na Puszkową, Futrzaty!

Niechętnie bo niechętnie podaję link do bloga Puszkowej : puszkowawpodrozy.blogspot.com
Niech sobie pisze!!!I tak czytać nikt nie będzie!