Puszkowa jedzie na urlop i będzie spokój :)

Lato, lato i po lecie…

Nie, nie jest tak źle. Smutno, co prawda, że czas tak szybko mija, ale wiecie: z życia trzeba korzystać.
Zielono, ciepło, to jakąś mysz sie pogoni, to na gołębia się zaczai… Fajne to moje życie!
Żarcie jest bo Puszkowa wytresowana, rano nieprzytomna i bez kawy a drogę do puszek na ślepo odnajdzie, do tego wmówiliśmy jej, że koty też muszą dwa razy dziennie jeść , my się odchudzać nie musimy i teraz wieczorem też dostajemy puszeczkę… Tylko psy to osły. Jeść to może jadłyby i na okrągło ale nikt nie ma takich ślicznych oczek, uszek i wszystkiego więc tylko ja to mogę załatwić. A wiecie! Psy to psy i nie ma co się nad nimi rozczulać.

Na naszym stawie kilkakrotnie już wylądowały gęsi, czapla też już parę razy naiwnie na brzegu stała. Mogła sobie stać ile chciała. Nasze ryby głupie nie są i wyłażą spod liści tylko na szelest worka z karmą. Też sobie Puszkową wytresowały :). Żaby gdzieś zniknęły a staw zarastają lotosy. Takie prawdziwe! Puszkowa, w chwili napadu egzotycznego, poupychała je po różnych kastach budowlanych, zasypała ziemią i wstawiła do stawu. A że pogodę mamy tropikalną, to powyłaziły te zielone paskudztwa i jest ich coraz więcej. Puszkowa mówi, że to jakaś święta roślina podobno, ale wiecie, Puszkowa to też nie zawsze normalna jest. A teraz łazi i kwiatów lotosu szuka… A niech szuka :)

Tak w ogóle to Puszkowa na tzw. dniach na urlop się wybiera. Nad nasze morze. Gdzieś tam nawet , przez jakiś czas, o egzotyce myślała a potem ręką machnęła na takie pomysły. Jak nie terroryści to uchodźcy, jak nie kryzys to pożary albo trzęsienia ziemi… Nasze morze jako morze niczym nie grozi, rekinów nie ma, śledzie cwane i ręką złapać się nie dadzą, ośmiornice od nadmiaru tubylców też zwiały w inne kąty świata i poza pijanym panem Zenkiem nic nikomu nie grozi… Najwyżej jakaś niestrawność po bardzo świeżej rybie albo wielkie rozczarowanie po zakupie czegoś kompletnie niepotrzebnego, kiedy to samo coś można u nas kupić pięć razy taniej… Jak to na urlopie :)

A poza tym Puszkowa, oczywiście, w nic nie może się zmieścić, chociaż trochę schudła, alergia na prawie wszystko żyć jej nie daje i humor ma jaki ma. Humorzasty bardzo.

Niech jedzie. Nasze morze też odetchnie jak ona stamtąd wyjedzie :) A my tu i teraz będziemy mieć luzik :)
A jak było, opowiem Wam jak Puszkowa wróci.

Na razie :) Wasz Futrzaty!