Puszkowa snuje plany…

Dzień dobry wszystkim :)
Mamy piękny, listopadowy, ostatni zresztą listopadowy, poranek z zimnem, szarością, paskudnym wiatrem i nadzieją na lepsze jutro.

Bo jutro to już grudzień będzie a w grudniu wiadomo: sanie, Mikołaj, dzwoneczki, pranie, mycie okien, prezenty i takie tam różne. Potem tydzień przerwy z nicnierobieniem po Świętach i radosnym oczekiwaniem na Nowy Rok. Luzik po prostu… W Nowy Rok lista, długa i konkretna: ile schudnę i do kiedy, siłownia już teraz na zawsze, biegamy, a co !, spa, kosmetyczka, manicure i oczywiście nowe ciuchy, bo chuda, tylko kiełki i wywar z pokrzywy bo zdrowy i ciąg dalszy następnych bezsensownych planów które Nowy Rok przyjmuje. Pojemny jest to i wchłania wszystko. Potem oczywiście następuje korekta zakończona upchnięciem listy gdzieś głęboko z nadzieją na brak odnalezienia, bo widok zrealizowanego po roku jednego jedynego punktu z listy życzeń w rodzaju: nowy ciuch… bo stary za ciasny, wywołuje żal i niechęć… do listy.

Styczeń też jest fajny. Trochę długi a nawet bardzo długi. Słoneczko już za to świeci inaczej, dzień coraz dłuższy- niby nic ale sama świadomość już humor poprawia.
A potem już luty- myk, myk i po nim. Puszkowa zresztą Młodzież na ferie zimowe zabiera, jak schudnie to nawet na nartach pojeździ a jak nie to połazi i też schudnie. Super! Puszkowa kocha nasze Sudety, Młodzież zresztą też a pytanie : Teneryfa czy Karpacz, wywołało na twarzy Młodzieży wyraz niedowierzania i zwątpienia w stan umysłu Puszkowej. Przecież wiadomo, że Karpacz. Tylko w Karpaczu są tajne punkty z fantastycznymi ” łoscypkami” z żurawiną, naleśnikarnia z miodami i konfiturami robionymi starymi metodami przez lokalnych producentów, ukochany stok narciarski, na którym to Puszkowa nauczyła się jeździć, przełamując grawitację ziemską i własny strach. To tutaj Młodzież wyrosła z małego chłopca na wyluzowanego, prawie dwumetrowego nastolatka. Ciekawe, czy uda się wypożyczyć buty na takie stópki… :). W każdym razie, Karpacz Puszkowa kocha i koniec!

A po lutym co? Marzec!!! I wiosna, jakakolwiek by nie była! A potem już taka prawdziwsza, cieplejsza i bardziej zielona. Czyli jest fajnie :)

Tak… trochę przydługi ten wstęp. Bo to wstęp właśnie miał być. Ale tak jakoś wyszło…
W każdym razie to są plany. Ale w ciągu ostatniego miesiąca czyli od powrotu Puszkowej na Ojczyzny łono też mnóstwo się działo. I cały czas się dzieje. Puszkowa nadal wstaje o piątej rano, po kawie i zielonej herbacie nosi ją przez dzień cały i cały czas wymyśla sposoby na poprawę świata. Bierze udział w Szlachetnej Paczce, wspomaga schronisko dla zwierzaków, zbudowała Skrzynię Pełną Kotów… Jakieś szaleństwo. Ale o tym już za kilka dni…
Najważniejsze ŻE ODDAŁA MI LAPTOP !!! Teraz już będę mógł pisać ile będę chciał. I nie uwierzycie: nadal śpię na kanapie :)

Pozdrawiam Was serdecznie : kot kanapowy Futrzaty :)

Żyjemy!!!

Dzisiaj wieczornie i króciutko :
żyjemy, mamy się dobrze a jutro zmuszę Puszkową do tego aby oddała mi wreszcie laptop i pozwoliła mi napisać małe co nieco.
Powiem tylko że Puszkowa szaleje!
Pozdrawiam cichcem znad iPada Puszkowej i do jutra :)
Wasz Futrzaty :)