I tak nam się kończą wakacje …

To ja. Wasz Futrzaty. Jestem. Już się znalazłem :)

To nie tak , że nie miałem chęci pisać. Miałem. Jak najbardziej. Ale przecież były WAKACJE i tyle się działo, że nie mogłem nadążyć z łapaniem za …hm, klawiaturę. Poza tym Puszkowa wywaliła mnie na zewnątrz, zabrała laptop i wyjechała na wakacje.Wyjechała, wróciła i znów wyjechała. I znów wróciła. Wlokła Młodzież za sobą więc Młodzież też wyjechała i wróciła i to dwa razy. Czyli działo się!!! W stawie też mnóstwo zmian, gości mieliśmy…Oj, jest co opowiadać. :).

Za oknem jesień już hula i wszyscy korzystamy z resztek lata. Za wyjątkiem Puszkowej, oczywiście, bo ona, tak jakby, w sen zimowy zaczyna zapadać i nic jej się nie chce. Nawet już chować przede mną laptopa więc znów będę mógł pisać.

I teraz już, jako kot odnaleziony, informuję wszystkich i solennie obiecuję, ze pisać będę więcej i częściej tak aby Puszkowa wiedziała, że ze mną zadarła i wszystko co jej się przydarzyło w ostatnich tygodniach zostanie przeze mnie opisane w sposób szczery, mało życzliwy i bezlitosny!

Pozdrawiam! Wasz odnaleziony Futrzaty :)