Puszkowa robi staw….

Dzień dobry! To ja. Futrzaty. W odpowiedzi na liczne zapytania i takie tam…:

Czy ja już wspominałem, że wiosnę mamy? Prawdziwą z motylami do gonienia i nietoperzami do upolowania? Mówiłem? I co? Nie wiedzą, że zajęty jestem i pisać nie mam kiedy? To już wiedzą! Kiedy mam pisać? Dzień i noc mam zajęte: spanie, jedzenie, spanie, jedzenie, spanie, 4 rano budzenie Puszkowej bo na świeże powietrze mi się chce, gonienie wszystkiego co się rusza, brudzenie łapami szyb, żeby ta durna Puszkowa wpuściła, jedzenie, jedzenie, jedzenie, spaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaanie, na dwór: motylki i inne, kolacja, spanie, jedzenie…. i tak w kółko. Ciężkie jest życie kota!

No to czego się drą????? Przecież piszę właśnie, rezygnując ze spania. Odrobię później. O Puszkowej muszę napisać bo sił już na nią nie mamy.

W ubiegłym roku Puszkowej wody się zachciało. Takiej płynącej, szemrzącej i z rybkami. A wiecie jak Puszkowa jest uparta! Wkopała 20 litrowe wiadro, fontannę wstawiła, wody nalała, rybkę sztuk jedna wpuściła, nawet lilię w doniczce posadziła i zachwytem patrzyła na to swoje dzieło. Patrzyła, patrzyła i się napatrzyła. I stwierdziła, że to nie jest oczko tylko nie wiadomo co i ona teraz to powiększy. A ładne było! Lilia już nawet zakwitnąć zdążyła a już miejsce zamieszkania zaczęła zmieniać. Bo Puszkowa działać zaczęła!

Panów z łopatami ściągnęła, piaskiem zaznaczyła projekt i zaczęło się! Góry ziemi, piachu, gliny. Materiały po-budowlane starannie przez poprzednich budowlańców w ziemię wkopane (a cwaniaki!- mieli wywieźć…) wreszcie na śmietnik trafiły. Dwa dni i było oko wodne. Całkiem, całkiem im to wyszło. Puszkowa wody nalała, ryb napuściła, o żabach już pisałem przy innej okazji   ( http://puszkowewidzimisie.blog.pl/2014/03/06/krolewna-puszkowna-i-zaby/) i aż do zimy udało się nic nie zmieniać. Ładne to było.

Pamiętacie jak Młodzież wczesną wiosną z siekierą zaszalała? Oj, zaszalała. Przy okazji cięcia w drobny mak lodu pocięła w drobny mak folię. I jak tylko lód odpuścił, zaczęła nam uciekać w oczku woda. Póki śmieci i reszta lodu na brzegu tkwiła, cięć nie było widać i uciekająca woda tajemnicą na miarę Trójkąta Bermudzkiego była. Jak Puszkowa wszystko wyczyściła, rozpacz wielka ją ogarnęła. Ryby przetrwały zimę bez żadnego uszczerbku, nawet tak jakby trochę więcej ich było, ale folia padła! Na tzw.” ament” !

Puszkowa porozpaczała, porozpaczała aż ją olśniło! Przecież teraz będzie okazja aby powtórzyć akcję ” Akwarium” czyli mało wody, dużo rybek, więcej wody, więcej rybek, jeszcze więcej wody, więcej rybek bo smutne. Młodzież nawet uznała, że tak właściwie to Puszkowa wdzięczna jej, Młodzieży,  powinna być ogromnie, bo gdyby nie ona, Młodzież, Puszkowa nadal miałaby tylko 25 rybek i 7 lilii, a tak …

No i informuję, ze znów się zaczęło.

Puszkowa lata po urzędach załatwiać zgłoszenia, trawnika już nie mamy a wielki był, pan kopie, rybki w starym oczku jeszcze jakoś pływają a Puszkowa spędza pozostałą część dnia i noce przed komputerem, szukając np. ” Jak zrobić Ocean na 30 m2 trawnika”, ” DIY czyli Niagara w ogrodzie”, ” Czy wieloryby przeżyją zimę na 2 m głębokości…”.  I wychodzi jej, ze wszystko można jak się chce. Dzięki kolegom z forum wędkarskiego znalazła sklep z młodymi karpiami ( takim prawdziwymi, co szlamem śmierdzą), jesiotrami i amurami. Czyli w naszym stawku będzie WSZYSTKO!

Na razie jest wielka dziura i będę Was informował na bieżąco co u nas się dzieje!

I teraz już rozumiecie dlaczego nie piszę?

Pozdrawiam Was serdecznie, zapatrzony w zdjęcie wieloryba, Wasz Futrzaty!

PS. Lubię ryby. Jeść!

 

 

 

Puszkowy! Wszystkiego najlepszego!!!

Hej, dzisiaj króciutko!

Wiem: wstrętny jestem, nie piszę, sława mi do głowy uderzyła i takie tam. A tu WIOSNA!!!!

Ciepło, słonecznie więc chyba nie myślicie, że będę kwitł pod biurkiem czekając aż Puszkowa pójdzie sobie po kawę czy nie po kawę a ja cichcem dorwę się do klawiatury. Mam to  w moim pięknym, futrzatym nosie. Jako uznany bloger muszę mieć ciszę , spokój, natchnienie… No wiecie! Co tam będę tłumaczył. Antek i Lizus ugrzęźli w krzakach – dobrowolnie zresztą- albo z innymi tkwią nad stawem i czekają aż która głupia ryba łeb z wody wystawi. Mówiłem już, że woda nam gdzieś ucieka ze stawu? Puszkowa odgraża się, że coś wymyśli, powiększy, zatka czy coś takiego ale na razie fajnie jest!!! Płytko, w łapy nie zimno i nie mokro. Tak to się można bawić! A ja miałbym tu siedzieć i pisać… Jak będę miał o czym to napiszę.

Dzisiaj będzie krótko o Puszkowym i dla Puszkowego. Bo Puszkowy ma jutro święto!

I my, koty, życzymy Puszkowemu wszystkiego co najlepsze, najweselsze i najfajniejsze. Niech nadal kupuje nam puszki bo te od Puszkowej są gorsze – pewnie je w SH kupuje, żeby taniej wyszło. I jak uwalamy się na kanapę, niech Puszkowej powie, żeby się przymknęła, bo kot też człowiek a kanapa i tak jest nasza. I bardzo się cieszymy jak Puszkowy nas drapie bo Puszkowa najpierw drapie a zaraz potem całuje i śmierdzimy truskawkowym błyszczykiem przez kilka godzin. Wstyd i obciach!!! A Puszkowy nas nie całuje! I mówi jeszcze do Puszkowej : WPUŚĆ GO albo DAJ SPOKÓJ, NIECH LEŻY!!!

I jak nie kochać Puszkowego? Tak więc, Puszkowy: JESTEŚ SUPER!!!!

I wytrzymujesz z Puszkową! A to już jest wyczyn! I powiedz jej, żeby nas nie całowała.

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!!!!

Podpisano: Futrzaty, Antek, Lizus, Liliana, Stitch, Dziki Kot Kaśka, Cwaniak i OMC Collie. I ryby. Te które zostały. :)