Co poeta na myśli miał…

- Masz coś zadane?- pytanie Puszkowej zgrzytem wdarło się w miłą, leniwą, niedzielną ciszę.

Młodzież nie odpowiedziała nic, udając, że nie słyszy. Ja tylko podniosłem głowę, znad Lizusa i spojrzałem z wyrzutem na Puszkową. Ta to ma pomysły! Niedziela, słoneczko świeci, ptaszki świergolą, Lizus warczy cichutko bo go nadgryzam, Młodzież przegląd sprzętu wędkarskiego robi bo właśnie nowy sezon ogłosił, a Puszkowa z takim pytaniem wyleciała. I jeszcze je powtórzyła.

- Masz czy nie? Przypominam, jutro poniedziałek jest a do ferii jeszcze daleko.

- No. – Młodzież odpowiedziała, według niej, krótko i wyczerpująco, nie podnosząc głowy znad zwijanej właśnie żyłki.

- A to ” no” to znaczy tak czy nie ?- nie odpuszczała Puszkowa.

- No przecież mówię, że tak ! Z polskiego.- Tu Młodzież znów spokojnie inną żyłkę rozwijać, dla odmiany, zaczęła.

- Po książkę, zeszyt i lekcje robić !!! – zarządziła złośliwie Puszkowa. Młodzież głowę podniosła i z wyrzutem w oczy Puszkowej spojrzała. Ale Puszkowa nieubłagana była. Pomyślała nawet, znów złośliwie, że następnym razem ten przeuroczy weekendowy czas Młodzież w innej kolejności spędzić musi. Najpierw zadania domowe a potem wędka. Albo się zobaczy. Ale na razie trzeba było zmusić Młodzież do prac zaległych.

Ciężko było ale jak na razie po myśli Puszkowej szło. Opornie bo opornie Młodzież wędkę, żyłki i ten cały wędkarski bałagan odłożyła ( odłożyła, a nie schowała – przecież zaraz do niego wraca! ) i wyciągnęła z byle jak pod biurko wrzuconej torby nieszczęsne akcesoria do zadania domowego. Wyciągnęła, otworzyła i głęboko się zamyśliła. I taka zamyślona siedziała sobie cicho. Puszkowej coś ta cisza spokoju nie dawała i w kilka minut z kuchni przyleciała.

-Co jest? Co masz zadane? Pokaż ! – Puszkowa nieproszona do zadania domowego Młodzieży siłą prawie się wdarła. W podręczniku twarz znanego poety widniała. Poety zamyślonego, z marsem na czole i bokobrodami. Puszkowa Poetę w szkole też poznała i różne jego utwory przerabiać musiała. Teraz na Młodzież czas przyszedł.

- A tam, wiersz taki muszę przeczytać- z niechęcią powiedziała Młodzież – i analizę zrobić. Co poeta miał na myśli czy coś tam. I właśnie tak siedzę i myślę.

- I co myślisz? – ucieszyła się Puszkowa wrażliwością Młodzieży.

- Że wi-fi słabo mi chodzi. Trzeba by modem sprawdzić. Nie wiesz, czy ich komórki też miały wi-fi ? – pytanie było jak najbardziej celowe i Poety dotyczyło.

Puszkowa lekkiego pomieszania zmysłów doznała. Nie mogła sobie przypomnieć czy smartfon Poety miał modem wi-fi czy nie miał. Pomieszało się, pomieszało i przeszło.

- Jakie komórki?!!! Na węgiel chyba! Przecież wtedy jeszcze komórek ani innych takich urządzeń nie było. – Puszkowej wstyd było się przyznać, że za jej młodszej młodości podobna sytuacja była ale w to Młodzież i tak by nie uwierzyła.

- O rany! – westchnęła Młodzież – to oni te wiersze z nudów pisali? Bo co niby mieli mieć na myśli?

Tu Puszkowa powinna Młodzież odesłać do historii różnej, sytuacji politycznej złożonej i skomplikowanej niesłychanie, ale uznała,że do tego Młodzież jak pogłówkuje, sama dojdzie. A na pewno powinna. Wystarczy, że Puszkowa sama niemiłe doświadczenia z ” co poeta miał na myśli…” miała i z Młodzieżą dzielić ich nie zamierzała. Ale pamiętała!

Puszkowa bardzo dobrą  uczennicą zawsze była. Siedzieć godzinami nad podręcznikami nie musiała, wiedza sama jej do głowy wchodziła i nawet tam zostawała. Puszkowa czytać kochała, czytała wszystko co jej w ręce wpadło, od książki telefonicznej w wielu lat pięciu po beletrystykę bynajmniej nie dla Puszkowej przeznaczoną. Czytać uwielbiała- do dzisiaj jej zresztą to zostało. Jako osoba oczytana niesłychanie, trochę więcej zbędnych informacji łyknęła niż program szkolny zalecał i te informacje gdzieś tam sobie w tej pojemnej główce Puszkowej tkwiły.

Pewnego dnia również ona usłyszała na lekcji nieśmiertelne CO POETA MIAŁ NA MYŚLI. Puszkowa, owszem, wiedzę miała ale za bardzo wyrywna do zgłaszania się nie była, tym bardziej, że wszyscy wokół wiedzieli, że Puszkowa wie i nie ma nią sobie co głowy zawracać. Inni niech się wykażą. Pytanie padło i … cisza. Wi-fi jeszcze nie istniało więc, wzorem Młodzieży, zamyślać się nie było nad  czym. Coś tam gdzieś w głowach się pojawiło w stylu : poeta, dzięcielina pała, coś o Litwie było ale po co to pisał? Cisza grobowa. No i nadzieja w Puszkowej. Jak mus to mus. Puszkowa wstała, w głowie sobie poukładała wszystkie wyczytane w rożnych książkach o Poecie wiadomości  i wypaliła :

-  Bo pieniądze musiał zarabiać. Dużo dzieci miał, nie pracował i wiersze pisał. Za każdy, który mu wydrukowali, wypłatę dostawał i dzieci mógł utrzymać. Dobrym ojcem był.

Cisza się zrobiła jeszcze większa niż poprzednio. Nauczycielskie oczy okrągłe się zrobiły, bardziej wytrzeszczone a wykształcony na uczelniach umysł nowe wiadomości na temat Poety przetrawiać zaczął. Niby prawda ale jakaś taka mało patriotyczna. A nie o to chodziło…

I Puszkowa do dzisiaj nie wie czy jej odpowiedź spełniła wymagania nauczycielskie czy nie. Pan Nauczyciel bardzo szybko jedyną, słuszną  wersję ” co poeta miał na myśli” klasie przedstawił, klasa ochoczo z tą wersją się zgodziła, własną interpretacją motywów Poety głowy sobie nie zawracając i temat został zamknięty. Nigdy więcej Puszkowej nikt o jakąkolwiek opinię na temat motywów pisarzy czy poetów różnych nie pytał. Taką wiedzę marnować!!!

A teraz Młodzież nad Poetą siedzi i dawno już odkryte motywy działalności Poety na nowo odkryć musi. I tu Puszkowa cichutko, tak aby Młodzież nie słyszała, szepnęła:

- Co poeta miał na myśli? Kasę, chłopie. Kasę.

Zdziwiony Wasz Futrzaty.

 

 

 

 

1 Komentarz

  1. No przecież Futrzaty taki mądry, to powinien pomóc młodzieży. Gorzej jak człowiek co innego miał na myśli a co innego nauczyciel. Najgorsze co mogło się trafić to analiza wiersza.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.