Puszkowa wyłącza telewizor …. Z prądu.

Oj, wiedziałem, że jak pozwolę Puszkowej na samodzielną, radosną twórczość może być niedobrze. Bo Puszkowa przygnębiona chodzi i jako taka z nikim styczności mieć nie powinna. Nawet słowem pisanym.

Wiem : to moja wina. Wiosennie się zrobiło i z chłopakami większą część dnia i nocy w krzakach spędzamy, polując na co popadnie. Z reguły na siebie polujemy, bo do ptaków sięgnąć nie możemy a ryby w stawku też wieją na nasz widok. Głupie takie!!! Przecież nic im nie zrobimy! Pogłaszczemy, przytulimy, utulimy, kołysankę zaśpiewamy… O rany, ten Antek też za mądry nie jest. Co to znaczy : mów za siebie? Czy on nie widzi, że to całe towarzystwo powietrzno- wodne słucha?  No… czyli przytulimy, zagłaszczemy … znaczy, pogłaszczemy i tak dalej. A Puszkowa sama w domu została. Sama i w nastroju ponurym.

Słońca od dwóch dni nie ma – jest ogółem ale za chmurami, chłodniej się zrobiło i Puszkowa kopanie na ten czas przerwała. Jak kopie – humor ma i nic jej nie denerwuje. Kopania nie ma – w nastrój ponury wpada i wszystko co najgorsze jej się przypomina. A na dokładkę znów telewizor włączyła. Niby tylko na kilka godzin, bo prasować będzie a przecież na prasowane ręczniki patrzeć nie będzie tylko w „coś” – ale te kilka godzin wystarczyło, żeby w pesymistyczny nastrój popadła. Bo z telewizora groza i brak opamiętania się wylewa. Strasznie jest i nawet nieśmiesznie. Tak jakby wszyscy lekko zwariowali …

I Puszkowej też ręce trząść się zaczęły. Garnek z makaronem dla psów najpierw spaliła bo zapomniała, że wstawiła, tenże gorący garnek potem z rąk jej wypadł i walnął w blat kuchenny. Na blacie też ślad został. Puszkowa resztką optymizmu pocieszyła się, że blat i tak planowała wymienić, bo paskudny już się zrobił i całe szczęście, że na jej nogi nie spadł ale ogółem humoru jej to nie poprawiło. Postanowiła więc, że coś napisze skoro ja czasu na blog nie mam…

I napisała. Ostatnie dwa teksty są dziełem Puszkowej właśnie. I co?  I to był mój największy błąd ostatnich kilku dni. Nie licząc oczywiście wróbla, którego prawie już miałem ale Główny Miłośnik Ptaków czyli Cwaniak  z łap mi go wyrwał i życie uratował. Z Cwaniakiem w ogóle coś się dziwnego dzieje- jeszcze chwila to na dietę bezmięsną wzorem Puszkowej przejdzie. Ale o tym w następnym wpisie będzie a teraz wrócę do ponurej Puszkowej i jej wpisów na MOIM, powtarzam, MOIM blogu!

Już dostałem OPR od Puszkowego, że za durnymi ptakami i rybami biegam, a Puszkowa w tym czasie swój  nastrój pogłębia i innym humor psuje. Bo przecież teksty Puszkowej, pisane kompletnie bez zapotrzebowania społecznego, ani lekkie ani przyjemne nie są. Każdy ma przed sobą jakąś wizytę w jakimś urzędzie i na samą myśl zęby go bolą a tu jeszcze Puszkowa, nieproszona, ze swoimi doświadczeniami się wcina i resztkę nadziei utrąca. Mogłaby przecież o odchudzaniu napisać na przykład : kilka kilogramów jej już ubyło a kilka jeszcze przed nią. Albo o nowych ciuchach, które sobie uszyła. Parę fajnych rzeczy nowych ma, a na dokładkę wpadła na manię przerabiania. Wyszukuje jakiś stary ciuch, potem drugi, patrzy na nie , bierze nożyczki, tnie, zszywa i różne cuda jej wychodzą. Ale nie!!! Za problem społeczny się wzięła i świat naprawiać zapragnęła. Świat który jest, był i będzie i żadna Puszkowa jednopokoleniowo na swoją modłę go nie zmieni. Lepiej miotłę by wzięła i chodnik pozamiatała bo Główny Miłośnik Ptaków doprowadził do tego, że kury sąsiadów, wszystkich już chyba, u nas sobie marcowy piknik zrobiły, robią co chcą, rozgrzebują korę, którą Puszkowa dla ” ozdobności” wszędzie porozsypywała i cały piękny, do tej pory, ogród jak wybieg dla kur wygląda. Kur szczęśliwych. Z bardzo wolnego wybiegu..

Ale wracając do tematu : ostatnie wpisy bez mego udziału się odbyły i wyszło że to jednak moja wina!!! I dlatego właśnie wydałem rozporządzenie : od dzisiaj Puszkowa ma zakaz zbliżania się do mojego bloga. Swój niech pisze – ciekawe kto to będzie czytać! Chyba samobójca jaki w chwili wątpliwości, czy na pewno jest swej decyzji pewien…  Nie! Lepiej niech samobójca moje teksty czyta to niedoszłym samobójcą się stanie a potem już tylko lepiej będzie! To  Puszkową trzeba od informacji medialnych odciąć bo za bardzo się przejmuje i w doły psychiczne wpada. Świat chce zmienić, najlepiej na raj na ziemi, a łapki dwie ma tylko i i za małe na tak szlachetne zamiary. No i obrywam niepotrzebnie.

I tu uroczyście wprowadzam drugie rozporządzenie. Oprócz odbimbania się raz na zawsze od mojego bloga, Puszkowa ma wyłączyć telewizor. Z prądu i ostatecznie. Na prądzie Puszkowa zaoszczędzi, prasować może w pokoju szyciowym, kurz za telewizorem niech wytrze, kocie piłeczki spod szafki powyciąga a miejsce, w którym sterta kabli leży świetnie my wykorzystamy, z Antkiem i Lizusem, na tłuczenie się i napady znienacka. Czyli same korzyści. Humor się Puszkowej poprawi, sterta prasowania w oczy kłuć nie będzie a i o szyciu Puszkowa sobie przypomni. A świat i tak swoją drogą pójdzie, bo Puszkowej i innych Puszkowych i tak żadne Psuje Świata słuchać nie będą. Ale Puszkowa w Opiekę wierzy, więc Opieka prędzej czy później zrobi z Psujami porządek i lepiej, zamiast wylewać swe żale i traumatyczne przeżycia opisywać, Puszkowa niech coś bardziej przyziemnego i pożytecznego zrobi. Kury niech lepiej pogoni, bo za kilka dni nowy transport kory przyjedzie i będzie co robić. A z Cwaniakiem też trzeba pogadać bo porządku z kurami on właśnie miał pilnować ….

Opowiadałem Wam już o żabach?  Przypomnijcie mi następnym razem.

Pozdrawiam Was z cichego, beztelewizyjnego a za to wygodniekanapowego pokoju :)

Wasz Futrzaty.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.